Sekret Milionera

Młody człowiek przychodzi do starego milionera i prosi o radę, wskazówkę dotyczącą tego, jak ma się wzbogacić...

Czyż my wszyscy nie jesteśmy takimi młodymi ludźmi, bez względu na wiek?

Nie ważne, czy mamy lat 16 czy 69. Dochodzimy w pewnym momencie do wniosku, że z naszym życiem jest coś nie tak, że od tylu już lat robimy to co robimy ale nie ruszamy z miejsca. Co gorsze, często nie widzimy szans na zmianę takiej sytuacji... Żyjemy z dnia na dzień i cały czas próbujemy zmieniać metodę, którą się posługujemy w naszym życiu.

Cały czas próbujemy zmienić coś w świecie zewnętrznym, czy to miejsce zamieszkania, czy pracę, czy partnera. Za każdym jednak razem czujemy gdzieś wewnętrznie, że nadal coś nie jest w porządku, że nadal coś nas boli...

Próbujemy wpływać na okoliczności zamiast skoncentrować się na tym, co najistotniejsze. Na naszych przekonaniach, wyobrażeniach na swój temat. To co powinniśmy zacząć zmieniać w pierwszej kolejności, to my sami.

Często oczekujemy jakichś skomplikowanych porad, szukamy złotych patentów na zmianę naszej sytuacji (najczęściej materialnej) angażując do tego naszego podręcznego doradcę jakim jest wyszukiwarka google. Szukamy, znajdujemy coś, co wydaje się, że spełni nasze oczekiwania, inwestujemy w to czas i pieniądze, a efekt naszego zaangażowania często pozostawia wiele do życzenia. Zmieniliśmy metodę nie zmieniając naszego wyobrażenia o sobie. Tu był problem.

Mark Fisher w swojej krótkiej opowieści o poszukiwaniach samego siebie, której nadał intrygujący tytuł "Sekret Milionera" daje nam pewną wskazówkę. wskazówkę dotyczącą tego, gdzie powinniśmy rozpocząć naszą podróż, nasze prywatne poszukiwania siebie.

Nie jest to książka z cyklu jak zarobić milion w tydzień lub krócej. Jest to książka, która zmusza nas do zastanowienia się nad tym, jakie są faktycznie nasze oczekiwania w stosunku do życia oraz nas samych. Wszystko to w lekko tajemniczej scenerii oraz z fabułą, co jest raczej rzadkością w przypadku książek będących zaliczanymi do gatunku poradników.

Osobiście muszę się przyznać do tego, że przeczytałem ją kilka razy. Oczywiście podobała mi się od pierwszego czytania, bo czyta się ją naprawdę przyjemnie ale za pierwszym razem umknęły mi chyba najważniejsze elementy przesłania jakie ta lektura za sobą niesie. Musiałem przeczytać ją jeszcze kilka razy, a i tak nie mam pewności co do tego, czy dobrze zrozumiałem, co autor miał na myśli 🙂

Czy w mojej subiektywnej ocenie książka zasługuje na uwagę?

Tak, zdecydowanie tak.

Subiektywna ocena: 9 na 10 możliwych punktów.